|
Zapomniana ścieżka - wandale, alkohol i bezpańskie psy |
|
Redaktor: (.)
|
|
Po Tczewie często jeżdżę rowerem. Kilka tygodnie temu odkryłam ścieżkę rowerową na Suchostrzygach, wzdłuż Kanału Młyńskiego. Słowo „odkryłam” bardzo tu pasuje, ponieważ droga ta w ogóle nie jest oznakowana. Niestety już kilka razy byłam tam naocznym świadkiem karygodnych sytuacji. Na wysokości ul. Gryfa Pomorskiego w ścieżce brakuje kostki. Dziura cały czas się powiększa, bo ktoś wybiera polbruk. W tym miejscu droga nie jest oświetlona i wieczorem o wypadek rowerzysty jest nietrudno. W tej sprawie dzwoniłam do Wydziału Inwestycji Urzędu Miejskiego, ale usłyszałam, że skoro ścieżka została już oddana do użytku, to już nie jest już ich problem. Przy owej ścieżce widziałam też rodziców pijących alkohol, podczas gdy obok nich bawiły się małe dzieci. Zresztą to miejsce często odwiedzają różne osoby, w tym nieletnie, niekoniecznie w celach rekreacyjnych, ale „konsumpcyjnych”. Sporo osób wyprowadza tam psy – bez kagańców i smyczy. To ścieżka rowerowa więc psy uganiają się za rowerzystami. Sama zostałam już dwa razy pogryziona, musiałam brać zastrzyki przeciw wściekliźnie. Ale to nie wina zwierzaka, że ma nieodpowiedzialnego właściciela. Informowałam o takich sytuacjach naszą Straż Miejską. Niestety bez rezultatu. Tczewscy strażnicy miejscy, tak jak ci z Gdańska, powinni poruszać się na rowerach – szybciej złapią wandala lub kogoś, kto łamie przepisy i łatwiej dojadą w niedostępne dla samochodów miejsca, tak jak wspomniana ścieżka. Tymczasem załatwienie jakiejś sprawy w Tczewie to psychoterapia – nikogo nic nie interesuje... Anna B. z Tczewa
Komentarze (0) - Skomentuj :: |
komentarze
Jeszcze nie ma komentarzy - dodaj swój używając poniższego formularza...
Strona 1 z 0 ( 0 komentarze )
Musisz się zalogować.